Dorwała mnie… luty 19, 2008
Oj ta głupia grypa. Jednak nie udało mi się przed nią uciec. Niestety dogoniła mnie i złapała w swoje sidła. Gorączka- w nocy nawet 38.6, tragedia. Dzisiaj dołączył lekki kaszel i zatkane ucho. Ahhh jak ja nie lubię chorować, ale w sumie kto lubi, chyba nikt. No cóż trzeba to przejść. I jeszcze z pracy mnie męczą i co chwilę muszę coś załatwiać i gdzieś dzwonić i jakieś maile pisać, więc leże na kanapie z laptopem na kolanach i komórką przy ręce. Smutno tak samej się choruje. Mam tylko nadzieję, że uda mi się przed weekendem wyzdrowieć, bo mam kolejny zjazd na kursie fotograficznym, a nie chciałabym go opuścić. Zobaczymy czy się uda. Narazie wiara i nadzieja jeszcze mi towarzyszą ![]()
Kurs fotograficzny? Napisz coś więcej o nim. Bardzo chciałam kiedyś pójść na taki kurs. Pozdrawiam
Ania
a co bys chciala wiedziec? kurs jest prowadzony przez “akademie fotografii” narazie byl jeden zjazd, ale podobalo mi sie i nie chce opuszczac wiecej
jak masz jakies pytania, to chetnie odpowiem 
jeżeli chodzi o chorowanie to nie dziwię Ci się, ja w styczniu cały tydzień leżałem choreńki i tak mi szmutno było ;(
ale na dobre mi wyszło
W jaki sposób na dobre ci wyszło?
trzymaj się ciepło i leż w łóżku, aby na serce Ci nie padło..
@calkieminna: Wiara i nadzieja niech będą z Tobą. A co z miłością? Ta leczy z reguły wszystko.
Calkieminna: Halo Centralo! Wyzdrowiała już? Nie pisze… Tylko po komenatrzu u mnie wiem, że żyje :-). Martwić się trzeba?
mi pomogło w ten sposób:zrozumiałem, że samotności boję się najbardziej xD oraz przypomniała mi, że o rodzinę też trzeba dbać :]